Siedem statków MSC „wyłącza sygnały” w ramach testów powrotu do Kanału Sueskiego
Tłumaczenie AI z języka angielskiego – DeepL.
Firma MSC dyskretnie przeprawiła siedem statków kontenerowych przez Kanał Sueski i cieśninę Bab el-Mandab, wyłączając sygnały śledzące AIS podczas przepływania przez najbardziej niebezpieczny odcinek trasy. Wśród tych statków znalazły się jedne z największych kontenerowców na świecie, o pojemności przekraczającej 24 000 TEU.
System AIS zazwyczaj przekazuje informacje o tożsamości statku, jego pozycji, prędkości i kierunku do pobliskich statków, władz przybrzeżnych oraz komercyjnych usług śledzenia. Zgodnie z międzynarodowymi przepisami morskimi oczekuje się, że system AIS będzie generalnie pozostawał aktywny. Międzynarodowa Organizacja Morska dopuszcza jednak wyjątki związane z bezpieczeństwem, przy czym kapitan statku zachowuje uprawnienia do podejmowania decyzji niezbędnych do ochrony statku i załogi.
Rejsy te sugerują, że największy na świecie przewoźnik kontenerowy testuje szerszy powrót na Morze Czerwone, mimo że nie ogłosił tego oficjalnie.
MSC nie potwierdziło oficjalnie powrotu na stałe ani w ramach całej sieci połączeń.
Firma konsultingowa Linerlytica, specjalizująca się w transporcie kontenerowym, zidentyfikowała co najmniej siedem rejsów MSC w kierunku wschodnim przez ten korytarz między końcem lipca a połową sierpnia. Statki te zostały wykorzystane na kilku trasach między Morzem Śródziemnym a Chinami oraz między Europą Północną a Chinami, a nie na jednej eksperymentalnej trasie.
MSC nie jest jedynym dużym przewoźnikiem, który ostrożnie powraca do tego korytarza. Firmy Maersk i Hapag-Lloyd niedawno przeniosły drugą linię w ramach współpracy Gemini Cooperation do Kanału Sueskiego.
Linerlytica szacuje, że firma Maersk przeniosła już ponad 30% swoich ładunków, które wcześniej transportowano trasą przylądkową, z powrotem do korytarza przez Kanał Sueski. Firma CMA CGM również zwiększyła wykorzystanie kanału, podczas gdy Cosco przygotowuje się do dodatkowych operacji na Morzu Czerwonym.
Dla nadawców szerszy powrót do Kanału Sueskiego może oznaczać skrócenie czasu transportu i większą dostępną przepustowość. Dla przewoźników oznaczałoby to jednak również wzrost efektywnej przepustowości rynku i mogłoby wywrzeć dodatkową presję na obniżenie stawek frachtowych na trasie Azja–Europa, narażając jednocześnie statki i załogi po raz kolejny na ryzyko związane z jednym z najniebezpieczniejszych korytarzy morskich na świecie.
Źródło: trans.info